Astronomican

Dzwon Utraconych Dusz (ang. Bell of Lost Souls) - starożytny artefakt, datowany na bardzo stary okres. Jest to czarny dzwon wielkości przeciętnego Tytana, który jest umieszczony na szczycie Wieży Bohaterów (ang. Tower of Heroes) - czarnej konstrukcji wyróżniającej się na tle całego Pałacu Imperialnego, pokrytej imionami i nazwiskami wszystkich zabitych bohaterów Imperium Człowieka. Przy pomocy run psionicznych oraz starożytnej technologii jego echo rozchodzi się po całej Terze i wchodzi do każdego domostwa oraz pomieszczenia, wprowadzając wielobilionową populację w stan żałoby i niczym nieograniczonego płaczu. Bije tylko wtedy, gdy ginie jakiś bohater Imperium bądź gdy dzieje się to z Szarym Rycerzem. Potrafi bić też tysiąc razy, jeśli unicestwiony zostanie też jeden zakon Kosmicznych Marines.

Historia[]

Sięgająca nieboskłonu Terry czarna budowla zwana Wieżą Bohaterów liczy sobie kilkaset metrów długości i jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych budynków na planecie. Nie dlatego że jest to najbardziej wyróżniająca się część pałacu na jego tle, lecz z powodu bycia budowlą, na szczycie której znajduje się Dzwon Zagubionych Dusz. Artefakt ów pokryty jest licznymi runami o psionicznych właściwościach, co w połączeniu z użytą w czarnej strukturze prastarą technologią powoduje, iż jeżeli przedmiot odezwie się w związku ze śmiercią bohatera Imperium Człowieka w płacz wpada wówczas cała ludność Świętej Terry, a echo bicia przebrzmiewa przez wszystkie ulice stolicy ludzkiego supermocarstwa, od iglic aż po pod-ul. Nieważne jak potężna będzie psychika - każdy człowiek wpadnie w stan płaczu i smutku. Nawet najbardziej szczelne pomieszczenie nie uchroni mieszkańca przed popadnięciem w żałobę, gdyż echo przejdzie przez każdą przeszkodę.

Nie wiadomo kiedy wzniesiono dzwon, aczkolwiek podobno pojawił się już w trakcie Wielkiej Krucjaty. Zawieszono go na specjalnie zbudowanej w tym celu Wieży Bohaterów, jaka w przeciwieństwie do reszty kompleksu nie jest biało-złota, lecz cała czarna, pokryta imionami i nazwiskami osób, które zginęły w walce z najniebezpieczniejszymi Xenos atakującymi Imperium oraz potworami Osnowy, które prowadzą tak zwaną Długą Wojnę. Tym samym jest to jeden z punktów orientacyjnych tego wielkiego kompleksu. Ci, co go słyszeli opowiadają, że brzmi niemalże odgłosem zabijanego w męczarniach boga. Dla imperialnych jest to tak, jakby sam Imperator Ludzkości lub Bóg-Maszyna zapłakał nad wielkim bohaterem supermocarstwa ludzkiego. Gdy dzwon zabije nikt nie może uniknąć jego dźwięku, nawet Ci co go używają i mają w tym celu zatkane uszy usłyszą go w swoim własnym umyśle. Ponoć przenika nawet Złoty Tron, docierając do uszu władcy Imperium[1].

Przez następne 10 tysięcy lat echo Dzwonu Utraconych Dusz biło wielokrotnie. Po powstaniu Szarych Rycerzy, 666. Zakonu Astartes, Senatorum Imperialis ustanowiło prawo, wedle którego dzwon ma bić także za każdego zabitego Marines z tego zakonu oraz tysiące razy za każdy zniszczony zakon bohaterów rasy ludzkiej, np. jeśli liczył on 2 tysięcy braci wówczas bije on aż 2 tysiące razy. W historii Imperium począwszy od czasu zakończenia Herezji Horusa aż do powstania Cicatrix Maledictum brzmiał niezliczoną ilość razy. Podobno po Wojnie o Badab bił tysiące razy a Terra znalazła się w stanie wielkiej rozpaczy, trwającej wiele tygodni ISD po tym jak zagładzie uległ zakon Ognistych Jastrzębi[2].

Przypisy[]

  1. Dan Abnett, The Emperor's Gift (Novel), s. 205
  2. White Dwarf (99), rozdział Index Astartes. The Legion of the Damned, s. 39